wtorek, 31 stycznia 2012

porady szeptuchy :)

Kobiety! Czyżby kto jaki zły urok na was rzucił?? Zaledwie parę dzionków zostało do wyjazdu, a wy mi tu chorujecie?? Sama nawet (już nie wiem czy sobie wmawiam, czy to prawda) zaczynam się źle czuć, na wszelki wypadek zajadam aspirynę jak cukierki! Już widzę naszą ekipę zdechlaków na szlaku!! 20 metrów od Świątyni Wang GOPR będzie nas ścigał haha
Co by wam pomóc odczynić zły urok, rzuciłam okiem w neta i znalazłam:
" Na Ukrainie, Litwie, Białorusi oraz na wschodzie Polski dużym wzięciem cieszyły się znachorki i szeptuchy „leczące jajkiem”. Kuracja ta nadal ma swoich zwolenników"

hmmm...takie jajco musi być świeżo zniesione i od ładnej kury (Tomek niech biegnie do Ciotki obejrzeć kury i podprowadzić jajo), następnie owym jajem się dotyka miejsc chorych (u Kaśki szyja u Asi gardło), zgodne ze wskazówkami zegara, jeżeli choroba ma charakter psychiczny to odwrotnie. Na koniec operacji krzyknąć : Niech Bóg cię prowadzi! Takiego zbuka nasiąkniętego choróbskiem, należy wyrzucić w diabły, albo żeby się nie zmarnowało obrzucić nim jakiego osobnika który akurat jest pod ręka i który właśnie sobie na to zasłużył!
To by było na tyle, efekt murowany!
Jestem z Wami, Wasza sis M. (w razie pytań piszcie, jestem na posterunku :)

4 komentarze:

  1. o choroba! to musi zadziałać!!! ja tam sama zapuszczę się do kurnika ciotki B. i podprowadzę jakie jajo a potem nim, jako zbukiem, we wroga jakiegoś ;D dobre, dobre;D

    OdpowiedzUsuń
  2. co za metoda, super :))) tylko jest jeden problem, bo kury ciotki B. od dłuższego czasu nie niosą :/, więc najpierw trzebaby wyszukać jakiegoś zaklęcia na kury co by niosły jajca hehe..., ja już lepiej się czuję, wypróbowałam tyle specyfików że hej..., kurde trzeba zacząć się pakować i to juuuuuuż :))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam pytanie co zrobić żeby nie wymiotować po chemi

    OdpowiedzUsuń
  4. Co zrobić żeby nie wymiotować po chemi

    OdpowiedzUsuń