Co by wam pomóc odczynić zły urok, rzuciłam okiem w neta i znalazłam:
" Na Ukrainie, Litwie, Białorusi oraz na wschodzie Polski dużym wzięciem cieszyły się znachorki i szeptuchy „leczące jajkiem”. Kuracja ta nadal ma swoich zwolenników"
hmmm...takie jajco musi być świeżo zniesione i od ładnej kury (Tomek niech biegnie do Ciotki obejrzeć kury i podprowadzić jajo), następnie owym jajem się dotyka miejsc chorych (u Kaśki szyja u Asi gardło), zgodne ze wskazówkami zegara, jeżeli choroba ma charakter psychiczny to odwrotnie. Na koniec operacji krzyknąć : Niech Bóg cię prowadzi! Takiego zbuka nasiąkniętego choróbskiem, należy wyrzucić w diabły, albo żeby się nie zmarnowało obrzucić nim jakiego osobnika który akurat jest pod ręka i który właśnie sobie na to zasłużył!
To by było na tyle, efekt murowany!
Jestem z Wami, Wasza sis M. (w razie pytań piszcie, jestem na posterunku :)
o choroba! to musi zadziałać!!! ja tam sama zapuszczę się do kurnika ciotki B. i podprowadzę jakie jajo a potem nim, jako zbukiem, we wroga jakiegoś ;D dobre, dobre;D
OdpowiedzUsuńco za metoda, super :))) tylko jest jeden problem, bo kury ciotki B. od dłuższego czasu nie niosą :/, więc najpierw trzebaby wyszukać jakiegoś zaklęcia na kury co by niosły jajca hehe..., ja już lepiej się czuję, wypróbowałam tyle specyfików że hej..., kurde trzeba zacząć się pakować i to juuuuuuż :))))
OdpowiedzUsuńMam pytanie co zrobić żeby nie wymiotować po chemi
OdpowiedzUsuńCo zrobić żeby nie wymiotować po chemi
OdpowiedzUsuń