sobota, 8 września 2012

urlop

przygotowania do wyjazdu, jakoś nie mogę uwierzyć, że jedziemy z Jackiem sami. oczywiście nie muszę pisać, ale napiszę, wolała bym żeby Siostry były z nami (no i Szwagier oczywista), no ale trudno...mus to mus! jedno jest pewne, będzie to wyprawa dwóch emerytów hehe (nie macie czego żałować), plecaka jeszcze nie założyłam na plecy ale już czuje, że jest za ciężki...będę się odzywała (jak się dowlekę na górę)
Buźka
M.

środa, 18 kwietnia 2012

sport to zdrowie :/

siedzę w pracy i rozmyślam nad swoim życiem! w każdej gazetce (mam na myśli te dwie gazety które mi Aśka dzisiaj dała do pracy) piszą o "gwiazdkach" które w cudowny sposób w dwa dni zrzuciły 15 kilo, a bieganie, pilates czy jakiś tam inny srates to sama przyjemność, no i przy tym uwielbiają jeść bo przecież wszystkiego odmawiać sobie nie można... tak więc , na ich podobieństwo i ja postanowiłam zażyć ruchu i wzmocnić tężyznę fizyczną. jaki efekt?...rowerkiem zasuwam (a pogodę mamy piękną tej wiosny :/) do domu, po drodze wymyślam szelmowskie plany jak by tu się wykręcić od biegania, następnie mam wyrzuty sumienia, że taki cienias jestem, parkuję rower i biegnę się przebrać w dresik (w tym czasie udaję że nie jestem głodna), jakoś udaje mi się przebiec te moje górki, następnie ledwo zipiąc, wlekę się na "siłownię", gdzie mój "osobisty trener" chce zrobić ze mnie damską wersję Pudziana (wszystko przez Ciebie Aśka!!), jak już wracam do domu to tylko mój zapach zmusza mnie do prysznica, w nocy budzę się przy każdej próbie przewrócenia się na drugi bok, a rano wstając mam wrażeni że jestem zmęczona. Pytam "trenera osobistego": zawsze już tak będzie?? a on na to: będzie jeszcze gorzej, poprzeczkę trzeba sobie podnosić....buuuu. Co by się odstresować i zapomnieć o wysiłku fizycznym, jadę do domu rodzinnego, a tam co zastaje?....ascetyczną siostrę, która odżywia się jak wróbel i walczy z omdleniem w drodze do samochodu (haha), nałożone na dom restrykcyjne zasady nie pozwalają spożyć nawet najmniejszej dawki alkoholu (nawet w celach leczniczych!),a rodzona Matka "smaży" mięso na wodzie!!  taaaak sport to zdrowie drogie Siostry!!!
z okrzykiem na ustach: do boju! Wasza siostra M. (demon sportu)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

"WYPRAWY"

Hmm..., właśnie się zastanawiam jakie to ciekawe "wyprawy" mnie czekają w najbliższym czasie... Ta więc:
- jutro wyjazd z klasą Majki na przedstawienie jako opiekun :)
- jutro również egzamin wewnętrzny na prawko i niebawem pierwsze jazdy :/
- czeka mnie również wkrótce "weselna ekspedycja" na ślub Michała U.
- no i najważniejsze zadanie, czyli unicestwienie naszej starej szopki i postawienie nowego płotu hyhy.
Czyż to wystarczająco ciekawe wyzwania na najbliższy czas?

czwartek, 5 kwietnia 2012

But I gonna walk 500 miles
And I gonna walk 500 more
Just to be the man who walked 1000 miles
To fall down at your door




Mała zmiana w tekście zamiast "man" wstawiamy "woman" i gotowe!

pobudka

ruszmy się !!! wiosna idzie, a my co...sen zimowy??
To blog "podróżniczy" i musimy pamiętać, że nawet wycieczka do supermarketu, z dzieckiem do szkoły, do pracy (blee) jest jakąś tam podróżą! :))
zapodaję piosenkę która ma na celu rozruszać zastałe mięśnie i zaspane umysły!
M.

piątek, 17 lutego 2012

hello dziewczęta!
co za cisza zapanowała?? no nie da się ukryć, że liżemy rany po ekstremalnej wycieczce w góry ;) mnie choroba zaatakowała najszybciej i dosłownie zwaliła z nóg, do tej pory dochodzę do siebie. Ale warto było coooo??? WARTO!! Wrócimy tam jeszcze! No i po tych całych fajerwerkach lekki marazm nastał, nie ma na co czekać (w najbliższej przyszłości)...a może jest? na WIOSNĘ! na ciepełko, kwiatki sratki, pitaszki, dłuższy dzień, zielone drzewa i rowerek! Do boju! czas odpicować rowery i przeprowadzić niezbędny przegląd sprzętu! Wszak w zeszłym roku jeździłam już od marca (chociaż w tym roku się nie zapowiada).
SALUT! Wasza M.