wtorek, 31 stycznia 2012

porady szeptuchy :)

Kobiety! Czyżby kto jaki zły urok na was rzucił?? Zaledwie parę dzionków zostało do wyjazdu, a wy mi tu chorujecie?? Sama nawet (już nie wiem czy sobie wmawiam, czy to prawda) zaczynam się źle czuć, na wszelki wypadek zajadam aspirynę jak cukierki! Już widzę naszą ekipę zdechlaków na szlaku!! 20 metrów od Świątyni Wang GOPR będzie nas ścigał haha
Co by wam pomóc odczynić zły urok, rzuciłam okiem w neta i znalazłam:
" Na Ukrainie, Litwie, Białorusi oraz na wschodzie Polski dużym wzięciem cieszyły się znachorki i szeptuchy „leczące jajkiem”. Kuracja ta nadal ma swoich zwolenników"

hmmm...takie jajco musi być świeżo zniesione i od ładnej kury (Tomek niech biegnie do Ciotki obejrzeć kury i podprowadzić jajo), następnie owym jajem się dotyka miejsc chorych (u Kaśki szyja u Asi gardło), zgodne ze wskazówkami zegara, jeżeli choroba ma charakter psychiczny to odwrotnie. Na koniec operacji krzyknąć : Niech Bóg cię prowadzi! Takiego zbuka nasiąkniętego choróbskiem, należy wyrzucić w diabły, albo żeby się nie zmarnowało obrzucić nim jakiego osobnika który akurat jest pod ręka i który właśnie sobie na to zasłużył!
To by było na tyle, efekt murowany!
Jestem z Wami, Wasza sis M. (w razie pytań piszcie, jestem na posterunku :)

piątek, 27 stycznia 2012

No to zupka ugotowana! Mam nadzieję, że pyszna! A wszystko to w ramach walki z trzaskającym mrozem :) Będzie na Was czekała jutro :) Mam taką nadzieję przynajmniej, bo jest jedno zagrożenie w postaci Kosmity, ale chyba nie przerobi tej ilości hehe
Z innej mańki....czytałyście o prognozie pogody w przyszłym tygodniu?? Ja tak! Więc aura zbliżona do Nanga :/ Testuję termo gacie no i jest tak sobie, ale zakładam, że słońce nas podgrzeje. W dzień ma być około -15, nocka natomiast około -20. Apeluję o zabranie wszelkiego rodzaju rozgrzewaczy!!
God bless you, Wasza sis M.

czwartek, 26 stycznia 2012

o zgrozo...

          Czuję się dzisiaj jak wieloryb i nie mogę na siebie patrzeć :((( Nienawidzę tej swojej strony kobiecej natury - NIENAWIDZĘ!!! Muszę to powiedzieć wprost, zawsze przed miesiączką puchnę niczym ciasto drożdżowe, mam wrażenie, że zatrzymuję w sobie wszystko, co pochłonęłam. Wielki brzuch, spuchnięte dłonie i stopy, apetyty jak kobieta w ciąży i do tego ten nieszczęsny zespół napięcia przedmiesięczkowego wrrr......I tak co miesiąc, DLACZEGO???!!! Dodatkowo mam katar i teraz to już wyglądam jak osmarkany wieloryb :(((

środa, 25 stycznia 2012

~~~ pływam przez niezmierzone oceany syfu w mym pokoju...czasami znajdując małą wyspę, gdzie zasiadam z moim równie małym lapkie-srapkiem...APELUJĘ!! czy znajdzie się jakaś dobra duszyczka, coby to wszystko ogarnąć potrafiła?? w sobotę mam  inspekcję...HELP!! gdzies spomiędzy wczorajszych zakupów, stęchłego śpiworka  i dzisiejszego prania...wasza sisKa

poniedziałek, 23 stycznia 2012

kosmita

Faceci to faktycznie kosmici z baaaardzo odległej planety od tej babskiej, ale chyba Ameryki nie odkryłam! Parę przykładów:
- Kosmita zgubił nową czapkę i co słyszę: Mogła byś zadzwonić do S. i zapytać czy nie zostawiłem czapki w samochodzie...
- Nowe buty są do d...y bo się same rozwiązują...
- Każdy mecz jest dobry, nawet taki "odgrzewaniec" sprzed roku...
- Kosmita doskonale radzi sobie z robieniem trzech rzeczy na raz: czytaniem, oglądaniem meczu i spaniem...
- Ostatnio zaproponowany film na wspólny wieczór to: Żywe zwłoki...
- Po obejrzeniu w telewizji koncertu Amy Winehouse: ty, ona się wybiła z jakiegoś big brothera czy co? (po czasie zakumałam skąd ten pomysł, pewnie skojarzył ją z polską gwiazdą B.B. Jolą R.)
Jest tego oczywiście całe mnóstwo, kto się dopisze?

niedziela, 22 stycznia 2012

a miało być tak pięknie...

          Sobota i rodzinny wypad na miasto. Wszystko zaplanowane, miała być super zabawa, niezapomniane przeżycia. Najpierw kino, potem zakupy i obiad. Kino wyszło super, ale o zgrozo obiad i zakupy, a zwłaszcza zakupy, to już masakra. Stwierdzić trzeba, że córki moje to diabły wcielone, a ja jako rodzic nie specjalnie się popisałam (superniania byłaby zawiedziona). Na pomoc męża też nie mogłam liczyć za bardzo, bo On był również jednym z prowodyrów złej i nerwowej atmosfery :( Suma sumarum po powrocie do domu musiałam odreagować i po prosty sobie poryczałam :( Skoro ten blog to taka forma pamiętnika, to w takim razie o przykrych rzecza też trzeba pisać.

sobota, 21 stycznia 2012

Pierwszy bal Mai :)

 Jak widać bal został opanowany przez Księżniczki, a dokładnie przez "Czarowne Księżniczki" jak to mówi Maja !
 Tańce dylańce z Natalką, najpiękniejszym Króliczkiem na balu !

 Nieodłączna część każdej dobrej imprezy, czyli "wąż" !

Zabawa była przednia !

                 A w tym wszystkim ja, Trochę zdjęć pykałam, trochę kręciłam, Dzieciaki zadowolone, czyli bal się udał i będzie co wspominać :D

piątek, 20 stycznia 2012

z archiwum rodzinnego

Historyjka na którą natknęłam się dzisiaj, przeglądając mój zeszłoroczny kalendarz. Rozmowa Majki z Asią.

Mają: Mamo jaki ja mam kolor oczu?
Asia: niebiesko szary.
Majka: (zdegustowana) Ja nie chcę mieć niebiesko szarych oczu, chcę mieć fioletowe!
Asia: Jak będziesz dorosła to kupisz sobie fioletowe szkła kontaktowe 
Majka: (wyraźnie zadowolona z pomysłu, po chwili zastanowienia) Mamo, to jak się wyciąga to oko??


Mam nadzieję, że was troszkę zmobilizuję w końcu! :)) Wasza osłabiona, aczkolwiek działająca nadal sis M.

środa, 18 stycznia 2012

Julian w traumie

Leczenie kota (tego kota) wymaga nie lada zdolności, mym tu na myśli tężyznę fizyczną, Za żadne skarby świata nie pozwala sobie zrobić zastrzyku, a musiał biedak dostać ich aż trzy:( Ledwo z Tomkiem daliśmy radę go utrzymać , mimo iż był zawinięty w ręcznik jak parówka. Biedak płakał, ale to tylko dla jego dobra, aby w końcu był zdrowy. Teraz siedzi u Kasi na kolanach i patrzy na mnie z wyrzutami sumienia :( Swoją drogą to niezły z Juliana siłacz, a tak niepozornie wygląda. Teraz w domu burza mózgów. Myślimy jak przez następne 6 dni poda mu doustnie antybiotyk, hmmm...

Odliczamy!

No to dziewczęta od dzisiaj odliczamy dni ! Już za jakieś 16 dzionków staniemy na szczycie tej oto Pięknej Księżniczki z obrazka, następnie zejdziemy na nogach, na tyłkach, ślizgiem, lotem koszącym, jak kto chce! 
Z góralski pozdrowieniem AHOJ, Wasza sis M. :)

wtorek, 17 stycznia 2012

reanimowanie trupa

czyli żałosna próba podłączenia gramofonu
a miało być tak pięknie! trzask winylowej płyty w głośnikach, dawno nie słuchana muzyka...tak romantycznie miało być, a wyszło:
Jacek: coś jest zepsute!
Ja: jak to zepsute? miało być dobre!
Jacek: no coś nie działa...
Ja: nie działa?? a przed chwilą działało! ZEPSUŁEŚ!
Jacek: Ja zepsułem?? to sama zobacz jak jesteś taka mądra!
Ja: nie biorę się za rzeczy o których nie mam pojęcia (w odróżnieniu od innych)
Jacek: FOCH !
Ja: FOCH !

Z pełnego zgody i harmonii domu Wasza sis M.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

początek - testuję, sprawdzam, utwierdzam w przekonaniu, że warto...widzę światełko w tunelu....