hello dziewczęta!
co za cisza zapanowała?? no nie da się ukryć, że liżemy rany po ekstremalnej wycieczce w góry ;) mnie choroba zaatakowała najszybciej i dosłownie zwaliła z nóg, do tej pory dochodzę do siebie. Ale warto było coooo??? WARTO!! Wrócimy tam jeszcze! No i po tych całych fajerwerkach lekki marazm nastał, nie ma na co czekać (w najbliższej przyszłości)...a może jest? na WIOSNĘ! na ciepełko, kwiatki sratki, pitaszki, dłuższy dzień, zielone drzewa i rowerek! Do boju! czas odpicować rowery i przeprowadzić niezbędny przegląd sprzętu! Wszak w zeszłym roku jeździłam już od marca (chociaż w tym roku się nie zapowiada).
SALUT! Wasza M.
piątek, 17 lutego 2012
wtorek, 7 lutego 2012
na wstępie mego listu, serdecznie Was Sis pozdrawiam :)
"dzień po" nader bolesny...członki moje, jakoby nie mymi były...ale miłe te mięśni bolączki :) wczorajszy ranek na Śnieżce wydaje się taki odległy, bo Poznań już stłamsił klimat karkonoski...Pieknie było... a i dobrze nam było:D zatem planujmy nowe "podchody":) więcej takich!!
pozdr.
"dzień po" nader bolesny...członki moje, jakoby nie mymi były...ale miłe te mięśni bolączki :) wczorajszy ranek na Śnieżce wydaje się taki odległy, bo Poznań już stłamsił klimat karkonoski...Pieknie było... a i dobrze nam było:D zatem planujmy nowe "podchody":) więcej takich!!
pozdr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
